Brak pewności co do prawa stanowi jedną z największych bolączek przedsiębiorców. Dzisiajszy wpis poświęcony będzie obowiązkowi zamieszczenia na jednorazowych naczyniach i sztucćach informacji o negatywnym oddziaływaniu na środowisko, karach dla sprzedawców oraz… rozporządzeniu, którego jeszcze nie ma..

Dokonana już jakiś czas temu zmiana ustawy Prawo ochrony środowiska wprowadziła kilka niespodzianek dla osób produkujących lub sprowadzających naczynia i sztuććce z tworzyw sztucznych, a także ich sprzedawców. Bez znaczenia pozostaje skala działalności oraz jej forma prawna – dotyczy to w równym stopniu nadmorskich restauracji, obwoźnych sprzedawców i supermarketów.

Na co należy zwrócić uwagę? Jak zawsze, napiszę – na potencjalne konsekwencje:

Przepisy (art. 347 p.o.ś.) wskazują, że każdy, kto wprowadzając do obrotu wykonane z tworzyw sztucznych jednorazowe naczynia i sztućce, nie zamieszcza na nich informacji o ich negatywnym oddziaływaniu na środowisko, podlega karze grzywny do 5 000 złotych.

Prof. W. Radecki, wybitny prawnik zajmujący się prawem karnym oraz prawem ochrony środowiska, uważa, że “sprawcą może być każdy, kto produkty z tworzyw sztucznych wprowadza do obrotu, tj. sprzedaje lub tylko oferuje do sprzedaży. Praktycznie za wykroczenie odpowiadać może producent lub sprzedawca. Jeżeli producentem lub sprzedawcą jest osoba prawna lub jednostka organizacyjna, za wykroczenie odpowiada osoba fizyczna, do której obowiązków należy zamieszczenie stosownej informacji”.

Co prawda rozporządzenie wykonawcze, które miało wskazać sposób oznaczenia tych przedmiotów nie zostało jeszcze wydane, ale nie zmienia to faktu, że przesiębiorcy powinni sprawdzać co jakiś czas, czy taki akt nie powstał… W innym przypadku, mogą doświadczyć przykrej niespodzianki – przepis określający wysokośc kary już bowiem obowiązuje…

W wielu firmach przychodzi taki moment, że należy uzupełnić albo stworzyć tzw. „dokumentację środowiskową” dotyczącą minionych lat. Czasami powodem jest to, że nikt nigdy takiej dokumentacji nie prowadził, czasami prowadził ją niewłaściwie albo po prostu nie wiedział o obowiązkach w tym zakresie.

Jednym z obowiązków, o którym już pisałem na blogu, jest składanie sprawozdań do marszałka województwa o wielkości emisji do powietrza. Dotyczy to każdej firmy, która posiada i użytkuje np. samochód służbowy, agregat prądotwórczy lub inne podobne urządzenie – niezależnie od tego, czy jest jego właścicielem czy też korzysta z niego na podstawie umowy leasingu. Oprócz obowiązku sprawozdawczego, przedsiębiorca zobowiązany jest również wyliczyć opłatę za korzystanie ze środowiska i w przypadku, gdy jest ona wyższa niż 800 złotych rocznie – uiścić ją na rachunek marszałka.

Jak postąpić, gdy powyższe obowiązki nie były realizowane w przeszłości?

Do końca 2016 roku wymagane jest złożenie sprawozdań i wyliczenie opłat za okres od II półrocza 2010r. do II półrocza 2012r. (oddzielnie dla każdego półrocza) oraz za rok 2013 i rok 2014. 31 marca 2016r. upłynął termin złożenia sprawozdania i wniesienia opłaty za korzystanie ze środowiska za rok 2015 (z odsetkami).

Wypełnienie dokumentów nie jest skomplikowane, pomocne w tym zakresie mogą być aktywne formularze które „przeliczają” ilość litrów zakupionego paliwa na tony (w „środowiskowym skrócie”: Mg). Wzory takich dokumentów można znaleźć np. na stronie Urzędu Marszałkowskiego w Warszawie: kliknij tutaj

Dla wielu przedsiębiorców, którzy nie prowadzili ewidencji środowiskowej, pewnego rodzaju utrudnieniem jest obliczenie ilości paliwa spalonego w danym roku kalendarzowym – rekomendowanym przeze mnie rozwiązaniem jest sprawdzenie wszystkich faktur za paliwo i na ich podstawie wypełnienie stosownego sprawozdania, lub – w przypadku, gdy firma korzysta z kart paliwowych – złożenie wniosku do wystawcy karty paliwowej o przygotowanie odpowiedniego raportu.

Sprawdzenie efektywności klimatyzacji i ogrzewania albo kara grzywny…

Marcin Żurowski        02 sierpnia 2016        Komentarze (0)

Po dłuższej przerwie, chciałbym przypomnieć o jednym z obowiązków w zakresie konserwacji budynków i urządzeń technicznych, o którym chyba niewiele osób pamięta, a mianowicie o sprawdzeniu efektywności energetycznej systemów ogrzewania i klimatyzacji.

Obowiązek ten dotyczy wszystkich właścicieli lub zarządów budynków – jeżeli właściciel zawarł umowę z zarządcą, to powinien z nim ustalić kwestie wynagrodzenia za tego typu usługę lub w przypadku braku porozumienia wykonać ją samodzielnie. Co istotne, obowiązek sprawdzania efektywności energetycznej nie dotyczy właścicieli mieszkań.

Kontrole systemu ogrzewania lub systemu klimatyzacji obejmują ocenę sprawności tych systemów oraz ich dostosowania do potrzeb użytkowych budynku. Poniższa tabela wskazuje na częstotliwość ich przeprowadzenia:

Plan przegladow

Uważasz, że to często? Możliwie jest uniknięcie kolejnej kontroli – istnieje bowiem przepis, który wskazuje, że nie dokonuje się kontroli systemu ogrzewania lub systemu klimatyzacji, w których od ostatniej takiej kontroli nie dokonano zmian mających wpływ na ich efektywność energetyczną.

Na zakończenie wskażę tylko, że z punktu widzenia ochrony środowiska w Unii Europejskiej ten obowiązek jest szczególnie istotny – jak pokazują bowiem wyniki badań, budynki odpowiadają za 40 % łącznego zużycia energii w Unii. Również w Polsce, zauważalne jest poważne podejście do tego zagadnienia  – zgodnie z art. 41 ust. 3 ustawy o charakterystyce energetycznej budynków, każdy właściciel lub zarządca, który nie wykonuje stosownych pomiarów, podlega karze grzywny.

Przy zakupie działki nie należy bazować na oświadczeniach sprzedawcy w przedmiocie jakości powierzchni ziemi. Należy wymagać udostępnienia odpowiednich badań, a w przypadku ich braku – warto uzgodnić w umowie sprzedaży odpowiedzialność sprzedawcy, w szczególności w zakresie obowiązku pokrycia kosztów ewentualnej remediacji.

W pierwszej kolejności należy wskazać, że powierzchnia ziemi (gleba, ziemia, wody gruntowe) musi spełniać pewne standardy, których niedotrzymanie może powodować konieczność ich przywrócenia. Podmiotem odpowiedzialnym za przeprowadzenie oczyszczenie i usunięcie zanieczyszczeń (tj. remediacji) jest:

  • Sprawca– w przypadku zanieczyszczeń powstałych* przed dniem 30 kwietnia 2007 roku
  • Właściciel – w przypadku zanieczyszczeń powstałych* po dniu 30 kwietnia 2007 roku

Przy zakupie nieruchomości nie znamy najczęściej jej historii; może zdarzyć się, że ziemia jest zanieczyszczona przepływającymi przez działkę wodami gruntowymi lub podziemnymi.

Pewnego rodzaju rozwiązaniem, które zabezpiecza interesy kupującego jest tutaj:

  • ustalenie w umowie sprzedaży, że zbywca zobowiązany będzie do poniesienia kosztów remediacji, badań i analiz wraz z kosztami postępowania administracyjnego oraz doradztwa prawnego w tym przedmiocie;
  • zatrzymanie pewnej części ceny sprzedaży na poczet ewentualnych kosztów, ewentualnie uzyskanie innego zabezpieczenia;
  • zawarcie odpowiedniego ubezpieczenia w tym względzie (za pośrednictwem brokera ubezpieczeniowego).

Tego typu zabezpieczenie jest istotne w każdym przypadku nabycia gruntu, nie tylko na cele przemysłowe, ale również gruntu rolnego lub na prywatne cele budowlane.

* – ustalenie powstania „daty zanieczyszczenia” jest problematyczny i najczęściej podmioty dochodzą do określonej daty metodą dedukcji i analizy faktów oraz powiązań pomiędzy pewnymi zdarzeniami. 

Pojazd z USA: sprawdź dokumenty i przepisy stanowe przed jego zakupem

Marcin Żurowski        20 marca 2016        Komentarze (1)

Przywiezienie uszkodzonego samochodu z USA powinno zawsze wiązać się z badaniem jego stanu prawnego, a badanie to nie powinno dotyczyć wyłącznie sprawdzenia jego pochodzenia, ale również odnosić się do tego, czy takie auto może zostać zakwalifikowane jako odpad.

Jest to szczególnie istotne w sytuacjach, gdy nabywca deklaruje w urzędzie celnym wartość pojazdu, która nie odpowiada cenom rynkowym, argumentując to uszkodzeniem.

Jednym z etapów takiego sprawdzenia stanu prawnego pojazdu jest określenie, czy na dokumentach sprzedażowych nie znajdują się żadne adnotacje sugerujące, że pojazd jest odpadem oraz, czy dokumenty te nie zawierają żadnych błędów. Nie można bowiem bezkrytycznie przyjmować, że np. certyfikat własności wydany przez notariusza z USA będzie uznany przed polskim urzędem lub Sądem.

Wojewódzki Sąd Administracyjny oraz Główny Inspektor Ochrony Środowiska odmówiły np. uznania Certificate of Title, ponieważ amerykański urzędnik nie wypełnił wszystkich pól w dokumencie. WSA w Warszwie w wyroku z 13 stycznia 2015 roku stwierdził, że powyższe okoliczności uzasadniały uznanie dokumentu za niewiarygodny.

Z obowiązku należy też wskazać, że Certificate of Title z adnotacją „salvage” nie zawsze oznacza, że pojazd będzie stanowił odpad – zależy to od powodu uszkodzenia, skali wymaganych napraw oraz od stanu w którym dokonano zakupu. W USA obowiązują bowiem różne normy w różnych stanach i może zdarzyć się, że w jednym stanie pojazd z taką adnotacją będzie zawsze odpadem a w innym – uszkodzonym pojazdem, który może zostać dopuszczony do ruchu po naprawie i badaniu technicznym.

Warto sprawdzić powyższe, aby uniknąć wysokich kar (od 50 000 zł) nakładanych przez organy ochrony środowiska za nielegalne sprowadzenie odpadu z zagranicy.